Wzorcowy Regulamin Strzelnicy – omówienie tekstu rozporządzenia – rozdział 2
Wzorcowy Regulamin Strzelnicy – omówienie tekstu rozporządzenia – rozdział 2
Rozdział 2 WRS dotyczy bezpiecznego sposobu obchodzenia się z bronią palną na strzelnicy.
1. Na terenie strzelnicy poza stanowiskiem strzeleckim nosi się broń rozładowaną z otwartymi komorami nabojowymi, bez pasów i pokrowców. W przypadku pistoletów i rewolwerów dozwolone jest ich noszenie w kaburach. Dopuszcza się inny sposób noszenia broni, jeśli tak stanowi regulamin zawodów.
Zapis określa sposób przenoszenia broni poza stanowiskami strzeleckimi w obrębie strzelnicy. Ciężko mówić o jakichś wybitnych zaletach tego zapisu – jakieś zasady przenoszenia broni na strzelnicy muszą obowiązywać. Mam jednak nieodparte wrażenie, że użyte w nim sformułowania można było dobrać inaczej w duchu prawodawstwa dotyczącego broni palnej. Zwróćmy uwagę na błędy wynikające z użytych sformułowań:
- WRS wymusza na strzelcach otwarte komory nabojowe, brak pasów i pokrowców. Nic więcej. Pamiętajmy, że w szalenie popularnych konstrukcjach z rodziny AK nie ma możliwości pozostawienia otwartej komory nabojowej a w pozostałych konstrukcjach współczesnej i historycznej broni palnej fakt pozostawienia otwartej komory jest niewidoczny dla osób postronnych. Właściciel broni (lub jej opiekun jeżeli to broń obiektowa) przemieszczając się z nią po terenie strzelnicy jako jedyny ma świadomość braku naboju w komorze nabojowej – pozostali obecni takiej wiedzy nie mają. WRS zabrania przemieszczania broni w pokrowcach i futerałach więc wymusza to przenoszenie jej w rękach – w takim przypadku możliwym jest skierowanie lufy broni w dowolnym kierunku wynikającym z wygody przenoszenia broni, jej środka ciężkości a nie wybranym, ustalonym z góry bezpiecznym kierunku (np. w ziemię) – postępując zgodnie z zapisami WRS można zatem, świadomie lub nie, skierować lufę w ludzi obecnych na strzelnicy – przy czym tylko osoba z bronią ma pewność co do stanu rozładowania broni.
- problem drugi – sformułowanie „noszenie broni”. Zgodnie z art. 10 ust. 9 ustawy z dnia 21 maja 1999 r. o broni i amunicji noszenie broni oznacza każdy sposób przemieszczania broni przez osobę posiadającą broń. Przemieszczanie załadowanej broni. Idąc tropem UoBiA prawidłowy zapis we Wzorcowym Regulaminie Strzelnicy powinien raczej brzmieć „broń poza stanowiskiem strzeleckim przenosi się rozładowaną…”. Rozumiem ideę stojącą za tym zapisem – osoba korzystająca ze strzelnicy po zakończonym strzelaniu opuszczając stanowisko strzeleckie ma mieć broń rozładowaną bo tylko w taki sposób możemy zminimalizować ryzyko przypadkowego wystrzału podczas przemieszczania się strzelca pomiędzy stanowiskami lub pomiędzy stanowiskiem a np. parkingiem. Niemniej jednak użyte sformułowanie „nosi się” wprowadza element niepewności i interpretacyjnego zamieszania co najlepiej objawia się w dalszej części punktu 1.
- problem trzeci – po kropce, w drugiej części zapisu znajdujemy – w przypadku pistoletów i rewolwerów dozwolone jest ich noszenie w kaburach. Rozumiem intencję osoby tworzącej WRS – W pierwszym zdaniu nakazuje broń rozładować i, domyślam się, że ze względu na rozmiary broni krótkiej i mnogość konstrukcji pozwalających na przenoszenie jej poza fabrycznymi opakowaniami, zezwala na przemieszczanie ich właśnie w tych konstrukcjach – kaburach. Problem dotyczy użytych sformułowań – przeczytajmy to jeszcze raz – W przypadku pistoletów i rewolwerów dozwolone jest ich noszenie w kaburach. Ponownie użyto słowa „noszenie” – rozumując zgodnie z duchem UoBiA – dokumentu wyższego rangą niż rozporządzenie – możemy dojść do wniosku że pistolety i rewolwery w stanie załadowanym można na strzelnicy nosić poza stanowiskami strzeleckimi (o ile oczywiście pozwala na to rodzaj posiadanego pozwolenia).
Sytuacja mogłaby wyglądać następująco – koniec strzelania, przedstawienie Prowadzącemu broni do kontroli, broń rozładowana i sprawdzona i po informacji, że nastąpi zejście ze stanowiska – hyc, magazynek w gniazdo, nabój w komorę, można się rozejść. Stoi to ewidentnie w sprzeczności z duchem przepisów, z ideą jaka przyświecała osobie tworzącej ten zapis.
Mam przeczucie graniczące z pewnością, że urzędnik w MSWiA odpowiedzialny za napisanie WRS nie był człowiekiem posiadającym pozwolenie, nie był człowiekiem zaznajomionym z zapisami UoBiA i różnicą pomiędzy noszeniem a przenoszeniem broni i użyte w WRS sformułowanie odnosi się do potocznego rozumienia terminu (nosić – czyli wziąć przedmiot w rękę i przetransportować go w inne miejsce) a nie ustawowego.
Jestem zdania że Prowadzący Strzelanie musi stać na straży idei przepisu a nie poddawać się suchemu zapisowi rozumianemu dosłownie – mimo, że na tym tle może dojść do trudnych dyskusji. Pamiętamy, że to zdanie Prowadzącego Strzelanie ma decydujące znaczenie, że interpretacja przepisu w wykonaniu Prowadzącego Strzelanie jest obowiązującą wykładnią i strzelcy, czy to im się podoba lub nie – muszą się dostosować. W przypadku bezpieczeństwa własnego, uczestników i publiczności odpowiedzialny Prowadzący Strzelanie nie bierze jeńców, jest twardy i zdecydowany w swoich decyzjach i wymusza je bezwzględnie – pamiętajmy – nie ma ustawowego obowiązku korzystania ze strzelnicy i zawsze, ale to zawsze Prowadzący Strzelanie może uprzejmie ale stanowczo poprosić o opuszczenie stanowiska i terenu strzelnicy. - trzeci raz użyte „sposób noszenia” – dopuszcza się inny sposób noszenia broni, jeśli tak stanowi regulamin zawodów. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że mamy do czynienia z trzecim przypadkiem niefortunnie użytego terminu „nosić broń”. Bo rozumiejąc dosłownie napisany tekst ciężko sobie wyobrazić jakiś inny niż ustawowo pojęty sposób przemieszczania broni. Ustawa mówi o noszeniu załadowanej broni – więc noszę broń załadowaną. Koniec kropka.
Wracamy do tego, co zostało napisane punkt wyżej, pamiętajmy że ideą, duchem przepisów WRS jest przemieszczanie rozładowanej broni na strzelnicy. Ten zapis pozwala na stworzenie poza ramami WRS odrębnych przepisów w postaci regulaminu zawodów w których autor wprowadzi inny sposób przemieszczania się z bronią, np. z lufą skierowaną pionowo w ziemię. Nic nie stoi na przeszkodzie, by codziennie na strzelnicy odbywały się zawody strzeleckie z okazji imienin prezesa klubu gdzie regulamin zawodów będzie zmuszać wszystkich do udziału i jednocześnie wymagać od nich przenoszenia broni w stanie rozładowanym skierowanej pionowo w dół, z otwartą komorą nabojową w której tkwi flaga bezpieczeństwa lub inny znacznik a osoby funkcyjne – Prowadzący Strzelanie i instruktorzy i sędziowie na stanowiskach strzeleckich zyskują prawo do noszenia broni w rozumieniu UoBiA. Ten cudowny zapis pozwala na napisanie własnych, gruntownie przemyślanych zasad bezpiecznego transportowania broni na strzelnicy i jeżeli Prowadzący Strzelanie zdecyduje się na ten krok – nikt nie może mu/jej tego zabronić. Szerzej o modyfikacjach WRS znajdziecie w późniejszych lekcjach.
2. Wyjmowanie broni odbywa się wyłącznie na stanowisku strzeleckim lub treningowym tylko na polecenie prowadzącego strzelanie lub trening strzelecki.
Zapytam przewrotnie – wyjmowanie broni ale z czego? Z poprzedniego punktu WRS wynika że poza stanowiskiem strzeleckim broń nosi się w stanie rozładowanym, z otwartymi komorami nabojowymi bez pasów i pokrowców. Dopuszczalnym ale nie obowiązkowym sposobem noszenia broni poza stanowiskami dotyczy pistoletów i rewolwerów i realizacji tego zapisu WRS służą kabury i tu faktycznie – po wejściu na stanowisko strzeleckie broń krótką z kabury można wyjąć. A co z bronią długą? Czyżby zapis ten odnosił się wyłącznie do broni krótkiej? Szczerze w to wątpię.
Prowadzący Strzelanie musi posiadać pełną wiedzę na temat tego jaka broń znajduje się na strzelnicy, kontroluje jej stan i bezpieczeństwo użytkowania.
Te wszystkie procesy rozpoczynają się w momencie wejścia na stanowisko strzeleckie i kończą wraz z jego opuszczeniem. Niedopuszczalną sytuacją jest zatem brak kontroli Prowadzącego nad wprowadzeniem broni na stanowisko strzeleckie bez względu na jej budowę, charakter itp. WRS dotyczy uniwersalnych zasad bezpieczeństwa bez podziału na kategorie broni a Prowadzący Strzelanie musi mieć świadomość z czego będzie strzelane i przez kogo.
Nawet kiedy broń długa zostanie wniesiona na stanowisko strzeleckie zgodnie z zapisami punktu 1 czy wyobrażacie sobie sytuację w której nie macie o tym pojęcia bo czynność dotyczyła tylko transportu po terenie strzelnicy a broń nie była znikąd wyjmowana? Prowadzący Strzelanie dba o bezpieczeństwo osób korzystających ze strzelnicy i musi wiedzieć ile i jakiej broni znajduje się wokół niego przez cały czas. Nawet jeżeli oznacza to pójście z duchem zapisanych w WRS reguł a nie ich dosłownym brzmieniem.
Każda przepracowana na strzelnicy godzina, każdy dzień w roli Prowadzącego Strzelanie uzmysłowi Wam, jak wielką i wybujałą wyobraźnię posiadają strzelcy kiedy chodzi o sposób przemieszczania broni z punktu A – dom – do punktu B – strzelnica. Na końcach skali wspomnianej wyobraźni znajdą się strzelcy transportujący broń w walizkach, futerałach, opakowaniach fabrycznych, znajdą się strzelcy świadomi regulaminu strzelnicy i tym samym rozumiejący fakt przemieszczania się po strzelnicy z bronią rozładowaną, znajdą się także tacy dla których wejście na stanowisko strzeleckie z załadowanym pistoletem tkwiącym na plecach za paskiem spodni to nic zdrożnego. Pomiędzy tymi ekstremami są wszyscy mniej lub bardziej uświadomieni posiadacze broni a nad wszystkimi czuwa Prowadzący Strzelanie.
Musimy cały czas mieć na uwadze, że ocenianie zbiorowości strzeleckiej według własnej miary nie jest najlepszym sposobem funkcjonowania Prowadzącego Strzelanie. Założenie, że skoro ja mam wiedzę na poziomie X to wszyscy dookoła wiedzą dokładnie tyle samo lub więcej, prowadzi do niebezpiecznej sytuacji przeceniania doświadczenia i umiejętności uczestników zajęć. Prowadzący Strzelanie powinien zakładać najgorszy możliwy scenariusz i budować w górę pewność i zaufanie wobec konkretnej osoby i sytuacji.
Pamiętajmy, że istnieje armia posiadaczy broni wyciąganej z szafy raz w roku kiedy trzeba strzelić zawody wymagane do odnowienia licencji zawodniczej, legion tych, którzy utrzymują pozwolenie dla samego faktu posiadania broni palnej i cieszenia się jej widokiem. Na jednej i tej samej strzelnicy spotkają się strzelcy trenujący w pocie czoła dyscypliny strzelectwa dynamicznego jak i ci, którzy tydzień wcześniej zdali egzamin na pistolecie Margolin w .22LR a dzisiaj testują swój pierwszy pistolet centralnego zapłonu w kalibrze .45ACP. Pomiędzy nimi jest przepaść doświadczenia, umiejętności i obycia z zasadami obowiązującymi na strzelnicy.
Każda z osób wchodzących na stanowisko strzeleckie wkracza na nie z własnym bagażem doświadczeń i ogłady strzeleckiej, bardzo często z ich brakiem. Instytucją która pozwala zneutralizować te różnice jest Prowadzący Strzelanie. Dla kogoś może wydawać się to szalenie niesprawiedliwe, szczególnie dla osób z umiejętnościami i doświadczeniem, bo proces ten co do zasady oznacza zawsze równać w dół, to z punktu widzenia Prowadzącego Strzelanie przypomnienie każdej osobie kilku prostych zasad wprowadza ład i porządek tak potrzebny jeżeli chcieć zachować bezpieczeństwo na stanowiskach strzeleckich.
Mając na uwadze to wszystko co omówiliśmy powyżej nie powinno nikogo dziwić, że wyjęcie broni na stanowisku odbywa się wyłącznie na polecenie Prowadzącego. Warto, by tę czynność poprzedzało pytanie czy broń jest rozładowana – ponad wszystko chcemy uniknąć sytuacji gdy załadowana broń zostaje wyciągnięta z futerału, walizy, kabury (zakładamy że regulamin tej strzelnicy na to pozwala) i zanim trafi na stanowisko omiata lufą wszystkich i wszystko dookoła. Dodatkowo warto zapytać czy egzemplarz który widzimy jest jedynym z jakim strzelec pojawił się tego dnia. Jeżeli nie – chcemy zobaczyć ten dodatkowy egzemplarz, sprawdzić stan rozładowania i chcemy aby strzelec poinformował kiedy będzie rozpoczynać trening z drugiej (trzeciej, czwartej) jednostki broni.
3. Wszelkich czynności związanych z obsługą broni dokonuje się wyłącznie z lufą skierowaną w kierunku kulochwytu, tarcz bądź przedmiotów będących celem na strzelnicy.
We wcześniejszych wersjach WRS zapis ten był dużo bardziej restrykcyjny bo w parze z ówczesnym punktem 7 ograniczał możliwość strzelania, a tym samym kierowania broni wyłącznie w kulochwyt. W kolejnych nowelizacjach punkt 7 zmieniono do obecnej wersji (o tym później) i oznacza to, że podczas wszystkich czynności przy obsłudze broni możemy ja kierować w kulochwyt, tarcze lub inne przedmioty będące celem na strzelnicy. Przyznam szczerze nie jestem fanem takiego rozwiązania i wynika to z doświadczenia z pracy na strzelnicy.
Urzędnik w MSWiA podczas prac nad nowelizowanym tekstem zrobił ukłon w kierunku korzystających ze strzelnicy. Najprawdopodobniej był świadom, że współczesne dyscypliny strzeleckie dopuszczają ostrzeliwanie celów metalowych i skasowanie wymogu strzelania wyłącznie do tarcz to krok w dobrą stronę.
Niestety sport strzelecki to jedno, ludzka wyobraźnia to drugie. Czy komuś to się podoba czy nie jednym z pierwszych pomysłów na jakie wpada początkujący strzelec to chęć sprawdzenia wszystkich mitów o jakich słyszał przygotowując się do zdobycia pozwolenia, tych wszystkich szynach kolejowych przestrzeliwanych przez AK47, tych wszystkich pociskach zatrzymywanych przez ryzę papieru. Internet, a szczególnie Youtube, jest pełen mniej lub bardziej rozsądnie przeprowadzonych eksperymentów z udziałem broni palnej i stawiam dolary przeciwko orzechom że nieomal każdy posiadacz broni palnej miał choć raz gdzieś z tyłu głowy przynajmniej chęć jeżeli nie możliwość przeprowadzenia jednego lub kilku takich eksperymentów samodzielnie.
Oznacza to, że kiedy czytasz ten tekst, zachodzi uzasadnione podejrzenie na granicy z pewnością, że ktoś gdzieś w Polsce właśnie testuje przebijalność garnka pociskiem z pistoletu w kalibrze 9x19mm, seria tanich patelni oberwie z 7,62x39mm a ktoś inny wpadnie na pomysł sprawdzenia czy power bank naprawdę eksploduje żywym ogniem trafiony z .223.
W najgorszym możliwym przypadku te eksperymenty będą odbywać się na strzelnicy z udziałem publiczności i za zgodą jakiegoś, co tu dużo mówić – lekkomyślnego Prowadzącego Strzelanie. Szerze ten temat omówimy w kolejnych lekcjach natomiast już teraz zaznaczam, że strzelanie do czegokolwiek poza prawidłowo zainstalowaną na tle kulochwytu tarczą, mimo że zgodne z regulaminem strzelnicy może okazać się bardzo, ale to bardzo niebezpieczne.
Z mojego punktu widzenia obsługa broni powinna odbywać się wyłącznie w kierunku kulochwytu. Jest to największy możliwy cel na strzelnicy, jego właściwości, sposób budowy i charakterystyka z natury rzeczy pozwala na całkowite pochłonięcie energii kinetycznej pocisku i jego uwięzienie w materiale z którego go zbudowano w odróżnieniu od celów stalowych których zadaniem jest rozproszyć energię pocisku na powierzchni celu i zniszczyć pocisk. Stąd na moich zajęciach już na etapie prezentowania broni na stanowisku strzeleckim kiedy broń leży rozładowana jej lufa skierowana jest w kierunku kulochwytu.
Pamiętajmy, że przeniesienie przyrządów celowniczych z kulochwytu na cel stalowy nie stanowi wyzwania dla strzelca na dowolnym poziomie doświadczenia. Prawidłowo zawieszona tarcza strzelecka wisi na tle kulochwytu i tutaj przenoszenie lufy na cel w praktyce nie występuje – broń od momentu podniesienia ze stanowiska wycelowana w prawidłowym kierunku. Sprawę strzelań dynamicznych i sposobów na bezpieczne zajęcia omówimy w innej, poświęconej temu zagadnieniu lekcji.
Elementem, który sprawia najwięcej trudności szczególnie młodym stażem lub niedoświadczonym strzelcom, to kąty bezpieczeństwa i w konsekwencji ich notoryczne łamanie. Zazwyczaj nieświadomie, podczas składania się do strzału, pistolet zostaje uniesiony o 45 lub 90 stopni w górę, następnie wypchnięty do przodu ruchem ramion. Przypomina to wypisz wymaluj zarzucanie wędki i niestety stanowi dość powszechny i często spotykany błąd. Zauważmy, że przez większość czasu pistolet znajduje się poza obrębem kulochwytu, skierowany w niebo lub sufit strzelnicy (w zależności od typu obiektu). Jeżeli dorzucimy do tego obrazka palec stale przebywający na języku spustowym to mamy doskonałą receptę na katastrofę.
Podobnym błędem o podobnej częstotliwości występowania jest składanie się do strzału od dołu ruchem przypominającym rzutu kulą podczas gry w kręgle. Strzelający opuszcza pistolet pod nogi i z dołu wyprowadza broń na cel. Podobnie jak w przykładzie powyżej ryzyko oddania niekontrolowanego strzału przekracza normy akceptowane przez poważnie myślącego o swoich obowiązkach Prowadzącego Strzelanie.
Do kategorii strzelców notorycznie łamiących kąty bezpieczeństwa zaliczam także wszystkich rezerwistów Wojska Polskiego a w szczególności Ludowego Wojska Polskiego którzy mają zwyczaj wyniesiony właśnie z WP lub LWP żonglowania kałaszem lub pistoletem z ręki do ręki podczas podpinania magazynka i przeładowania broni. Bardzo często sami w rozmowie przyznają się do służby X lat temu w jednostce Y i dlatego łatwo ich wyłowić z ogólnej liczby osób odwiedzających strzelnicę. Sama tylko informacja o strzelaniu w wojsku powinna zapalić w głowie Prowadzącego Strzelanie ostrzegawcze światełko i bacznego obserwowania zachowania z bronią takiej osoby.
Zupełnie inną kategorią są osoby mające pierwszy raz styczność z bronią palną, stawiające pierwsze kroki na strzelnicy. Dla nich broń palna to szalenie egzotyczny przedmiot, coś, co znają z filmów, seriali, gier gdzie twórcy i scenarzyści doskonale odwzorowują wygląd broni palnej pozostając nadal na bakier z przedstawieniem mechaniki i sposobu działania broni (z kilkoma wyjątkami). Dla nich pierwszy kontakt z bronią lub pierwszy kontakt z nowym typem broni to szalenie ekscytujące przeżycie, pierwszy strzał to nagłe i gwałtowne uwolnienie olbrzymich ilości adrenaliny do krwioobiegu, stan euforii w którym trudno nad sobą zapanować. Złamanie kąta bezpieczeństwa w takiej sytuacji następuje w mgnieniu oka – opieka Prowadzącego Strzelanie nad strzelającymi po raz pierwszy w życiu lub stawiających pierwsze kroki w strzelectwie powinna być z natury tego wydarzenia szczególna, bliska i kompleksowa.
Błędy strzelającego w postaci obrócenia się w kierunku publiczności z załadowaną bronią, zachowanie niezwykle niebezpieczne i karygodne ale zdarzają się niezwykle rzadko. Z mojego osobistego doświadczenia takie zachowania są domeną strzelców czarnoprochowych (o czym w osobnej lekcji) bardziej niż posiadaczy broni współczesnej na amunicję scaloną – niemniej jednak bez względu na typ użytkowanej broni występują. Dlatego uświadamianie, ciągłe powtarzanie wymogów bezpieczeństwa podczas korzystania ze strzelnicy jest tak ważne i absolutnie konieczne.
Krótka, intensywna rozmowa z każdą osobą wstępującą na stanowisko strzeleckie przypominająca wymogi bezpiecznego korzystania z obiektu, zwrócenie uwagi na kluczowe elementy obsługi broni, kierunki bezpieczne oraz kąty bezpieczeństwa poparte informacją, że niezastosowanie się grozi obligatoryjnym zejściem ze stanowiska pomaga Prowadzącemu zainstalować je na nowo w umyśle użytkownika strzelnicy. Stałe przypominanie o zasadach bezpieczeństwa, przypominanie o prerogatywach Prowadzącego Strzelanie jeżeli ktoś nie zastosuje się do jego uwag jest tysiąckroć lepsze niż pobłażliwy i nie reagujący na błędy strzelców prawie-Prowadzący. Naprawdę, lepiej mieć przyklejoną łatkę wymagającego, bezdusznie stojącego na straży regulaminu Prowadzącego niż być dobrym wujkiem strzelających na obiekcie gdzie wypadek czyha za każdym złamanym kątem bezpieczeństwa.
4. Strzelanie rozpoczyna się wyłącznie na komendę prowadzącego strzelanie.
5. Zakończenie strzelania zgłasza się prowadzącemu strzelanie.
Niby temat oczywisty a jednak wymaga komentarza. Żaden Prowadzący Strzelanie nie chce być zaskoczony wystrzałem którego się nie spodziewa. Wystrzał z broni palnej występuje tylko wówczas, kiedy wszystkie elementy składające się na procedury bezpieczeństwa strzelnicy spotkają się i ułożą w całość. Strzelcy na stanowiskach strzeleckich, broń w gotowości, wszyscy są na miejscach uzbrojeni w ochronniki słuchu i oczu, Prowadzący Strzelanie wie, że nikogo nie ma na przedpolu, wie gdzie znajduje się publiczność i wtedy i tylko wtedy wydaje komendę do rozpoczęcia strzelania. Pamiętajmy, że musi to być jasny, zrozumiały i prosty komunikat – strzelcy noszą aktywne lub pasywne ochronniki słuchu, mamrotany pod nosem komunikat Prowadzącego Strzelanie może do nich nie dotrzeć. Za wszelką cenę chcemy uniknąć niepewności co do wydanej komendy, chcemy uniknąć strzelca wychylającego się do kolegi obok z pytaniem:
– Czy było już START?
lub co gorsze – strzelca na stanowisku który domyśla się wydanej komendy i na własną rękę realizuje to co mu się wydaje.
Jeżeli, pomimo właściwych procedur, właściwych komend, ktoś wystrzeli przed właściwą komendą – wymiar kary – bo kara w takiej sytuacji jest nieunikniona – pozostawiam Waszej osobistej ocenie. Możecie od razu wyprosić strzelca ze strzelnicy lub poprosić go/ją o zejście ze stanowiska na 10-15 minut przerwy zakończone rozmową na osobności przed powrotem na stanowisko. Czego nie można zrobić to puścić takiego zachowania płazem. Jest to za duże wykroczenie względem procedur bezpieczeństwa i warto by pamięć o ewentualnych konsekwencjach pozostała z wyrywnym strzelcem na dłużej.
Podobnie sprawa się ma z zakończeniem strzelania. Można zrobić to indywidualnie z każdym strzelającym, poczekać na moment kiedy skończą wszyscy i wówczas wydać jedną komendę na raz dla całej strzelnicy lub pozwolić strzelcom na indywidualne zakończenie strzelania i na ustalony znak wykonanie odpowiedniej sekwencji czynności. Wszystkie metody mają swoje plusy i minusy.
- indywidualna informacja o zakończeniu strzelania oznaczana jest uniesieniem ręki w górę (oczywiście tej która nie trzyma broni) i głośną informacją SKOŃCZYŁEM, Prowadzący widząc i słysząc taki znak wydaje komendę dla danego stanowiska np.:
– Stanowisko 6 rozładuj
gdy pozostali strzelcy kontynuują strzelanie. Dla mniej doświadczonego Prowadzącego taki typ prowadzenia zajęć rozprasza i na dłuższą metę może odciągnąć go od innego problemu z jakim aktualnie się zmaga. Podzielność uwagi występuje w każdym człowieku jednak jej poziom jest w każdym z nas różny, nie jest identyczny, więc utrata skupienia z jednego elementu, choćby na najmniejszy moment, i przeniesienie go na inny element dla jednych jest czymś normalnym, dla innych karkołomną sztuczką. Dlatego strategię zgłaszania zakończenia strzelania w taki sposób należy zderzyć z poziomem własnych umiejętności, dobrać względem własnych predyspozycji. - Indywidualna informacja o zakończeniu strzelania może być oznaczona wycofaniem się strzelca ze stanowiska strzeleckiego. Wymaga to ustalenia przez Prowadzącego Strzelanie indywidualnej procedury rozładowania broni, najbezpieczniejszą z możliwych byłoby zastosowanie flagi bezpieczeństwa lub innego znacznika informującego przy najszybszym i najmniejszym rzucie oka Prowadzącego Strzelanie o cofniętym zamku i pustej komorze nabojowej. Metoda nie polecana dla tych Prowadzących którzy zwykli stosować i wymuszać na osobach z którymi prowadzą zajęcia strzały sprawdzające w kierunku bezpiecznym jako sposób na sprawdzenie rozładowania broni. Wynika to z tego, że przytłaczająca większość strzelców oddaje strzały kontrolne niechlujnie, bez prawidłowego złożenia (częstokroć mierząc poza kulochwyt), bez kontroli nad przyrządami celowniczymi, często bezmyślnie i bezrefleksyjnie strzelając pod własne nogi. Brak możliwości sprawdzenia sposobu wykonania strzału kontrolnego zasadniczo ogranicza stosowanie tej procedury i wymusza na prowadzącym stosowanie flag lub wskaźników bezpieczeństwa.
- ostatnim wariantem jest oczekiwanie w pozycji „GOTÓW” dla wszystkich strzelających którzy skończyli strzelanie do momentu, kiedy ostatni strzelec skończy strzelać i padnie komenda ROZŁADUJ dla całej strzelnicy. Plusem takiego rozwiązania jest jedna komenda dla całej strzelnicy, na pozór szalenie komfortowa dla Prowadzącego Strzelanie bo wymaga jedynie skupienia uwagi na procedurze rozładowania broni wykonywanej jednocześnie na wszystkich stanowiskach strzeleckich na raz. Jeżeli przeprowadzona we właściwy sposób wystarczy jeden rzut oka wzdłuż całej strzelnicy by dokonać inspekcji broni i wydać kolejną komendę „ZEJŚĆ ZE STANOWISK”, „DO TARCZ” itp. Procedura wyczekiwania z komendą „ROZŁADUJ” na koniec strzelania wszystkich użytkowników strzelnicy zadziała prawidłowo jedynie w sytuacji stosowania przez Prowadzącego wskaźników bezpieczeństwa. Bez tego elementu mamy przed sobą kilka osób dokonujących procedury rozładowania w jednym czasie, nieomal symultanicznie oddających strzały kontrolne co do jakości których nie mamy żadnej pewności.
Owszem – po zakończonym strzelaniu możemy przeprowadzić procedurę rozładowania dla każdego stanowiska indywidualnie. Pełna kontrola nad procesem rozładowania, pełna kontrola nad strzałami kontrolnymi. Jednak ilość czasu jaki trzeba na to poświęcić jest gigantyczna w porównaniu z innymi możliwymi metodami i podczas intensywnego dnia pracy na strzelnicy może po prostu nie być możliwą do przeprowadzenia.
Przy stosowaniu tej metody pojawia się jeszcze jeden nieoczywisty problem – niecierpliwi strzelcy. Seria 10 strzałów oddanych z pistoletu czy karabinu w wykonaniu doświadczonego strzelca w porównaniu do serii 5 strzałów oddanej do tarczy w ramach przygotowania do egzaminu na patent strzelecki to dwie różne serie strzelań gdzie pierwsza zajmie jedną lub dwie minuty a druga, zgodnie z regulaminem uzyskiwania uprawnień – maksymalnie 5. Oczekiwanie kilka minut na komendę ROZŁADUJ przez osobę która już skończyła strzelanie dla wielu będzie nie do pomyślenia. Wówczas w głowie strzelca pojawiają się pomysły o oddaniu kolejnej serii (nikt przecież nie odwołał komendy ŁADUJ oraz START), pojawiają się pomysły o samodzielnym rozładowaniu broni. Prowadzący Strzelanie zostanie zaskoczony albo wystrzałem którego się nie spodziewa albo zejściem ze stanowiska po rozładowaniu którego nie zatwierdził.
Pamiętajmy, że przed rozpoczęciem strzelania należy omówić z osobami korzystającymi ze strzelnicy wszystkie procedury wynikające z wydanych komend, jednak należy pamiętać że im bardziej skomplikowane one będą tym większa szansa że ktoś zdecyduje się na drogę na skróty. Najprostsze procedury są najskuteczniejsze bo pozostawiają najmniejszy możliwy margines do interpretacji. Jeżeli jakakolwiek sytuacja podbramkowa na strzelnicy kończy się wyjaśnieniami strzelca rozpoczynającymi się od:
– wydawało mi się że słyszałem…
– myślałem że mogę bo….
znakiem tego zawiodła procedura i jej egzekucja, najprawdopodobniej ze względu na stopień jej skomplikowania. Nawet najbardziej otępiały adrenaliną strzelec będzie w stanie wykonywać najprostsze polecenia, koncentrować się na najprostszych zadaniach. Dodatek kolejnych kroków w stosowanych procedurach jest ryzykowną strategią dbania o bezpieczeństwo użytkowników strzelnicy.
6. Po zakończeniu strzelania broń rozładowuje się i przedstawia do kontroli prowadzącemu strzelanie oraz opuszcza się stanowisko strzeleckie z bronią z otwartą komorą nabojową.
Kontynuacja spraw omówionych przy okazji poprzednich punktów WRS. Co do zasady mamy do wyboru dwie możliwe procedury kontroli broni po zakończonym strzelaniu. Pierwsza – znacznik lub flaga bezpieczeństwa, druga to strzał kontrolny. Obie metody mają swoich zwolenników, mają przeciwników. Omówmy je pokrótce.
Używanie znaczników bezpieczeństwa lub flag – w obu przypadkach wtykanych w komorę nabojową – daje Prowadzącemu Strzelanie szybki wizualny sygnał o braku naboju w komorze nabojowej broni. Przy większej ilości stanowisk strzeleckich obsługiwanych jednocześnie będzie to owocowało błyskawiczną kontrolą stanu rozładowania broni. Po pierwsze – niedomknięte zamki w broni palnej wyglądają w charakterystyczny sposób, znacząco odmienny od sytuacji gdy zamek jest prawidłowo zaryglowany w trybie gotowości do pracy. Po drugie znaczniki bezpieczeństwa lub flagi bezpieczeństwa wykonane są z materiałów o bardzo jaskrawych, kontrastowych kolorach rzadko występujących w naturalnym środowisku. Widok nienaturalnie kolorowego elementu wystającego z broni palnej jest jasnym i zrozumiałym sygnałem, że komora nabojowa broni jest zajęta przez wprowadzony tam nabój lecz jest zajęta przez znacznik lub flagę – a taka broń może śmiało zostać uznana za prawidłowo rozładowaną i bezpieczną.
Mimo wysokiej skuteczności działania z omawianej metody weryfikacji stanu rozładowania broni wiążą się następujące problemy:
- problem pierwszy – istnieją inne metody stosowane przez Prowadzących Strzelanie spotykane na innych strzelnicach lub nawet na tej samej strzelnicy ale innego dnia podczas dyżuru kolegi czy koleżanki po fachu. Oznacza to, że przyzwyczajony do innej procedury strzelec nie będzie znał lub umiał poprawnie zastosować flagi bezpieczeństwa lub znacznika. W konsekwencji jeżeli wybierzecie ten model pracy przed rozpoczęciem strzelania należy z każdym strzelcem omówić (a jeżeli jest to dla niego lub niej nowość – nauczyć) poprawny sposób wykonania. Przekładanie broni z ręki do ręki, siłowanie się z zamkiem przed włożeniem flagi rodzi frustrację i podnosi poziom zdenerwowania strzelca. Obu tych elementów chcemy unikać na stanowisku strzeleckim więc do upadłego kształcimy i pokazujemy. Oznacza to również, że Prowadzący Strzelanie który wybrał taki a nie inny model pracy musi umieć zaprezentować go w bezpieczny sposób drugiej osobie.
- problem drugi – wybór metody znacznika lub flagi bezpieczeństwa w komorze nabojowej oznacza konieczność posiadania znacznika lub flagi bezpieczeństwa. Ponawiam tezę z problemu omawianego powyżej – nie każdy wymaga stosowania flag i znaczników, zatem nie każdy nosi ze sobą odpowiednie akcesoria. Ciężko wymagać stosowania flag i znaczników jeżeli ktoś ich nie posiada a na strzelnicy panuje dowolność w wyborze procedury rozładowania i wybiera ją indywidualnie Prowadzący Strzelanie każdego dnia. Znacznik bezpieczeństwa lub flaga bezpieczeństwa brzmią jak artefakty których zakup wiąże się z dużymi wydatkami. Niekoniecznie. O ile flaga bezpieczeństwa rzeczywiście jest dedykowanym produktem dostępnym w sklepach i wiąże się to z wydatkiem od kilku do kilkudziesięciu złotych, o tyle większość znaczników bezpieczeństwa to nic innego jak żyłka do podkaszarek dostępna w każdym sklepie typu Leroy czy Castorama. Ważne aby zapamiętać że żyłki poniżej 4mm są z łatwością ucinane przez zamek karabinka systemu AK więc zakup żyłki tylko pod warunkiem że jej przekrój będzie większy niż 4mm. Zapas jaki powstanie po zakupie żyłki pozwoli na obdarowanie armii nieprzyzwyczajonych do znacznika strzelców. Dobra praktyka stosowania znaczników mówi o długości znacznika wystarczającej by wystawał wyraźnie z broni zarówno od strony komory nabojowej jak i lufy.
- problem trzeci – niechęć strzelających. Niekontrolowane szarpanie się z linką, mityczne opiłki z żyłki wypaczające przy strzale komorę nabojową, plastik dopalający się w lufie to tylko kilka przykładów z teorii spiskowych związanych z używaniem znaczników lub flag. Pamiętajmy, że to Prowadzący Strzelanie wybiera metodę sprawdzenia stanu rozładowania broni a obowiązkiem strzelca jest podporządkować się woli Prowadzącego. Przypominam, że nie ma obowiązku korzystania ze strzelnicy, nie ma obowiązku spędzania czasu na uprawianiu strzelectwa i jeżeli komuś nie podoba się styl pracy Prowadzącego Strzelanie – może śmiało opuścić strzelnicę, wybrać się na inną, „lepszą” lub pojechać do domu. Nie ma obowiązku korzystania ze strzelnicy.
Metoda sprawdzenia stanu rozładowania poprzez oddanie strzału kontrolnego w kierunku bezpiecznym zdecydowanie bardziej sprawdza się w przypadku zajęć indywidualnych oraz przy mniejszych grupach strzelców. Łatwiej wówczas zachować wysokie standardy pracy, stałą, wysoką czujność i zerową tolerancję na błędy popełniane przy tej procedurze przez korzystających z broni palnej strzelców. Podział na grupy stosujące znaczniki oraz grupę stosującą strzały w kierunku bezpiecznym idzie w parze z typem pozwolenia na broń:
- strzelcy (i Prowadzący Strzelanie) posiadający pozwolenie na broń sportową lub wywodzący się ze sportowego środowiska strzeleckiego będą stosować znaczniki i flagi bezpieczeństwa bo są one wymagane regulaminami zawodów sportowych
- strzelcy (i Prowadzący Strzelanie) posiadający pozwolenie na broń kolekcjonerską lub posiadający dowolne pozwolenie na broń ale zawodowo związani z wojskiem, Policją, uzbrojonymi formacjami administracji państwowej będą wyznawcami strzałów w kierunku bezpiecznym ponieważ w służbie ale i na egzaminie przed organem Policji strzały w kierunku bezpiecznym są wymagane i stanowią element wyszkolenia.
Problemów w sytuacji oddawania strzałów kontrolnych jest kilka:
- brak kontroli ze strony Prowadzącego Strzelanie nad jakością wykonania procedury rozładowania. Prowadzący Strzelanie ufa, że strzelec robi wszystko dokładnie w sposób omówiony przed strzelaniem. Niestety, zaufanie nie jest w żaden sposób wystarczające do tego by uznać jakąś procedurę za bezpieczną szczególnie przy dużej liczbie osób.
- problem dotyczący broni które konstrukcyjnie nie pozostawiają zamka w tylnym położeniu. Szczególnym przykładem jest tu niezwykle popularny na polskich strzelnicach karabinek systemu AK. Wystarczy niewielki błąd, pomyłka w liczeniu strzałów przez strzelającego, wypięcie magazynka i niepełne, machinalne odciągnięcie zamka i zamiast strzału kontrolnego w kierunku bezpiecznym jesteśmy świadkami niekontrolowanego wystrzału w kierunku nieznanym – taki strzał stanowi równie wielkie zaskoczenie dla strzelca jak i Prowadzącego a jego konsekwencje mogą być tragiczne
- niewypał brzmi tak samo jak strzał kontrolny – problem który teoretycznie sam się rozwiąże przy kolejnym załadowaniu broni magazynkiem i przeładowaniu w celu oddania pierwszego strzału. Niewypał wypadnie przez okienko wyrzutnika. Gorzej jeżeli strzelec zdecyduje się, mając ku temu techniczną możliwość np. w pistolecie z kurkiem zewnętrznym, napiąć kurek i oddać jeszcze jeden strzał kontrolny np. przed schowaniem broni do kabury. Ponownie – strzał kontrolny staje się strzałem niebezpiecznym w kierunku nieznanym
- awaria broni prowadzi do niekontrolowanego wystrzału – jednym z elementów broni palnej gwarantujących jej prawidłowe działanie jest pazur wyciągu oraz inne elementy (kołki, sprężynki) współpracujące z pazurem wyciągu. Zadaniem pazura wyciągu jest wyszarpnięcie z komory nabojowej pustej łuski podczas poruszania się zamka broni do tyłu po oddanym strzale. Współczesna amunicja posiada wewnętrzną lub zewnętrzną kryzę za którą zaczepia się ów pazur i dzięki temu może wyjąć łuskę z komory nabojowej umożliwiając w ten sposób zautomatyzowanie działania broni palnej. Niespodziewana awaria któregokolwiek z elementów odpowiedzialnych za pracę pazura wyciągu lub awaria samego pazura (pęknięcie, kompletne zużycie pazura upośledzające zaczepienie się o kryzę łuski) spowoduje, że nawet prawidłowo przeprowadzona procedura skończy się oddaniem niekontrolowanego wystrzału ponieważ element odpowiedzialny za ekstrakcję naboju/łuski z komory nie zadziałał. Niestety – tego typu awarie w żaden sposób nie manifestuje się wcześniej – jednego dnia broń działa prawidłowo, następnego już nie.
- celowanie w kosmos i niechlujne oddawanie strzałów kontrolnych – rzadko który strzelec spośród wyznawców strzałów kontrolnych wykonuje jej w pełnym złożeniu do strzału, z przyrządami celowniczymi skierowanymi w kulochwyt. Często spotyka się strzały wykonywane z biodra w niewiadomym kierunku, strzały oddawane byle jak przed siebie. Każdy z nich jeżeli zakończy się niekontrolowanym wystrzałem może skutkować śmiertelnym zagrożeniem dla każdej z osób będących wówczas na strzelnicy. Pamiętajmy, że w przypadku zranienia kogokolwiek, strzelec będzie robić wszystko, by zminimalizować swoją odpowiedzialność i o ile nie będzie zapisu z monitoringu który stwierdzi inaczej, to strzelec wskaże palcem na Prowadzącego tłumacząc, że ten Pan mi tak kazał. Jeżeli Prowadzący decyduje się na tę technikę kontroli rozładowania broni to musi bezwzględnie i stanowczo wymagać bezbłędnego wykonania procedury strzału kontrolnego!
- osobnym przypadkiem oddania strzału kontrolnego są strzały kontrolne oddawane przed siebie w „ziemię”. Naprawdę nie wiem kto i kiedy wymyślił, że jest to najlepszy sposób na dokonanie kontroli stanu rozładowania broni ale kimkolwiek by ta osoba nie była to skutki tak nieodpowiedzialnej decyzji pokutują na strzelnicach do dzisiaj.
Zwróćmy uwagę, że strzały w „ziemię” przed stanowisko strzeleckie są pogwałceniem WRS który mówi o wykonywaniu czynności związanych z obsługą broni wyłącznie w kierunku kulochwytu. To po pierwsze.
Po drugie, nawet jeżeli założymy, że strzały kontrolne można oddać w ziemię przed stanowiskiem strzeleckim, to czy mamy pewność, absolutną pewność że ziemia przed stanowiskiem strzeleckim nie zawiera żadnych elementów i materiałów od których ewentualny pocisk mógłby zrykoszetować?
Po trzecie – machinalne wykonywanie strzałów kontrolnych w ziemię graniczy z lekkomyślnością żeby nie powiedzieć głupotą – z taką samą łatwością są oddawane w mroźny zimowy dzień kiedy na odkrytej strzelnicy ziemia twarda jest jak kamień jak i na strzelnicach krytych o nawierzchni betonowej gdzie zdolność do wyłapywania pocisków betonu równa się zeru. Nie przeszkadza to w żaden sposób nieodpowiedzialnym strzelcom na stosowanie tak pojętych strzałów kontrolnych.
Bez względu na to, którą szkołę sprawdzenia rozładowania broni wybierzecie w swojej karierze Prowadzącego Strzelanie pamiętajcie proszę o tych uniwersalnych zasadach – zero zaufania względem uczestników strzelania, proste i jasne zasady procedur, wyraźne i zrozumiałe dla wszystkich komendy. Jeżeli wprowadzane przez Was procedury wyrosną z tych zasad możecie być pewni, że zadbacie we właściwy a nie fikcyjny sposób o bezpieczeństwo Waszych podopiecznych.
7. Strzelanie i celowanie na terenie strzelnicy odbywa się wyłącznie na wyznaczonych stanowiskach strzeleckich, do tarcz lub innych przedmiotów będących celem na strzelnicy.
W pierwotnej wersji WRS punkt 7 brzmiał zupełnie inaczej. Oryginalne brzmienie punktu 7 to:
Zabrania się strzelania na terenie strzelnicy do innych przedmiotów niż tarcze strzelnicze oraz celowania lub strzelania do ludzi, zwierząt i ptactwa.
Późniejsze nowelizacje z zakazu uczyniły nakaz i wprowadziły jednocześnie możliwość strzelania do innych celów niż papierowa/tekturowa tarcza. Wraz z dynamicznym rozwojem strzelectwa w Polsce pojawiły się techniczne możliwości organizacji sportowych konkurencji strzeleckich organizowanych w oparciu o regulaminy i przepisy organizacji takich jak IPSC, IDPA które dopuszczają możliwość ostrzelania podczas przebiegu na torze celów papierowych/tekturowych oraz celów stalowych.
Wcześniejszy zapis punktu 7 ograniczający katalog celów na strzelnicy do papierowej tarczy wynikał z jednej strony z ograniczonego dostępu do broni palnej i stosowania na strzelnicach w przytłaczającej większości broni w kalibrze .22. Broń ta była wykorzystywana wyłącznie w rywalizacji sportowej w konkurencjach statycznych gdzie jedynym możliwym celem była papierowa tarcza. Charakterystyczny nabój jakim zasilana jest broń w tym kalibrze – .22Short, .22Long Rifle był z dużą dozą prawdopodobieństwa drugim powodem istnienia zakazu używania innych celów niż papierowa tarcza – w amunicji w kalibrze .22 pociski są wykonane z ołowiu i pozbawione płaszcza z twardszego metalu co w kontakcie z celem stalowym podnosi ryzyko wystąpienia rykoszetów.
Znowelizowany tekst otworzył strzelnice na szereg innych przedmiotów mogących być wykorzystanych jako cel. Najbardziej oczywiste to stalowe cele strzeleckie mające zastosowanie na strzelnicy min. do:
- podniesienia stopnia trudności oraz wprowadzenia różnorodności potencjalnych celów przy realizacji zawodów strzelectwa dynamicznego,
- sygnalizowania akustycznego trafień
- możliwości stałego podnoszenia poziomu umiejętności poprzez wprowadzenie ruchomych celów
- podniesienie poziomu atrakcyjności konkurencji strzeleckich
co samo w sobie było krokiem we właściwą stronę. Problem pojawił się w zupełnie innym miejscu. W Internecie. Problem sygnalizowany we wcześniejszych rozważaniach – problem rozstrzeliwania na strzelnicy codziennych przedmiotów w ramach realizacji eksperymentów domorosłych specjalistów od broni palnej, prób odtworzenia w Polskich warunkach filmików z amerykańskich platform gdzie broń poddawana jest ekstremalnym przeciążeniom lub zostaje użyta do zmierzenia się z bardzo nietypowym cele. Z założenia działanie zamierzone w celu osiągnięcia lajków, wzrostu ilości subskrypcji kanału, rozpoznawalności w internetach. Efektem pośrednim tego typu działań jest cała seria zachowań generujących potencjalnie niebezpieczne lub po prostu niebezpieczne sytuacje przy użyciu broni palnej. Daleko nie szukając w momencie pisania tego tekstu jeleniogórska prokuratura bada okoliczności wypadku na strzelnicy gdzie podczas ostrzeliwania stalowej patelni z broni czarnoprochowej użytkownik skończył w szpitalu z dwiema ranami od rykoszetującej kuli. Najczęstsze nieoczywiste problematyczne sytuacje w tym temacie dotyczą:
- rozstrzeliwania na strzelnicy wszelkiego rodzaju pokarmów. Kapusty, kalafiory, dynie – ale też jajka, połcie mięsa przepięknie rozbryzgują się w obiektywie aparatu, pozwalają stworzyć spektakularne ujęcia szczególnie jeżeli użyć do rozstrzelania strzelby gładkolufowej. Problem pojawia się kiedy autor nagrania pozostawia za sobą resztki warzyw bo albo nie zabiera ich wcale albo nie jest w stanie zebrać wszystkich drobinek. W efekcie na strzelnicy pojawiają się zwierzęta. Dziko żyjące zwierzęta przyzwyczajone do huku wystrzałów, nie robiące sobie nic z zapachu prochu – wchodzą skorzystać z zostawionego dla nich bufetu.
Realne zagrożenie gdy zwierzę przyzwyczajone do nowego paśnika zacznie odwiedzać strzelnicę regularnie nawet za dnia nic nie robiąc sobie ze strzelających i ich broni. Pomijam zniszczenia jakie mogą uczynić dziki – działka strzelnicy w jedną noc może zamienić się z pięknie otrzymanej osi strzeleckiej w zryte pastwisko. Realnym zagrożeniem jest przygłupi strzelec wpadający na pomysł przepłoszenia zwierza strzałem z pistoletu lub karabinu lub sam zwierz który nagle czując zagrożenie szarżuje w panice w kierunku linii stanowisk strzeleckich. Reakcji strzelców na takie zachowanie zwierzęcia ciężko przewidzieć. - rozstrzeliwania na strzelnicy butelek z wodą plastikowych lub szklanych. Problem, podobnie jak powyżej pojawia się dopiero po zakończonych zajęciach. Plastikowa lub szklana butelka, nawet rozstrzelana na kawałeczki, wypełniona odrobiną wody przy odpowiednich warunkach działa jak soczewka. Latem, przy długiej ekspozycji słońca może okazać się że opuszczamy piękną strzelnicę a następnego dnia znajdujemy spaloną ziemię i tlące się kikuty przechwytywaczy.
- rozstrzeliwanie urządzeń elektronicznych. Jakby ołów sam w sobie nie był wystarczająco szkodliwym metalem to chodzą pomiędzy nami strzelcy, którzy do listy potencjalnych zatruć metalami ciężkimi postanawiają dorzucić sobie także kadm i lit. Kadm wykorzystywany w elektronice, lit we współczesnych bateriach. Każde rozstrzelanie na terenie strzelnicy baterii litowo-jonowej pozostawia za sobą lit który od tej pory będzie z każdym podmuchem wiatru wędrował po strzelnicy. Osiadał na strzelcach, publiczności, pokarmie jaki będą jedli, napojach jakie będą pili. Podobnie z kadmem obecnym w starszej elektronice. Rozumiem, że jednorazowy wyczyn broniowego youtubera nie skazi terenu strzelnicy na amen jednak jeżeli sytuacja powtarza się to warto pochylić się nad tematem, szczególnie, że Prowadzący Strzelanie przebywa na strzelnicy często, dużo częściej niż przytłaczająca większość strzelających.
- rozstrzeliwanie garnków, patelni, gaśnic itp. to już klasa sama w sobie. Pomimo setek filmów dostępnych on line wciąż znajduje się ktoś kto poddaje w wątpliwość opublikowane treści i postanawia samodzielnie sprawdzić, czy najtańsza patelnia z bazarku wytrzyma strzelanie z pistoletu. A może z karabinu? A 14 patelni ustawionych jedna za drugą? Co przebije taką ilość aluminiowych patelni!? Ewidentnie to są najważniejsze pytania na które szukają odpowiedzi strzelcy w Polsce bo jak kraj długi i szeroki na strzelnicach nadal znajduje się podziurawione patelnie i garnki. Zaraz obok nich gaśnice proszkowe – jako równie popularny temat.
Zagrożenia płynące z takich zachowań to rykoszety i odłamki latające w przypadkowych kierunkach, to fragmenty kuli, płaszcza pocisku, oderwany fragment owego garnka czy patelni – każdy z tych elementów zamienia się w chaotycznie poruszający się pocisk lecący w losowym kierunku. Ostrzeliwanie przedmiotów codziennego użytku w żadnym wypadku nie jest pożądaną zabawą kiedy na strzelnicy przebywają osoby postronne. Profesjonalnie przygotowany plan zdjęciowy z ekranami balistycznymi, pełną opieką ratownika jest do zaakceptowania ale dziurawienie przyborów kuchennych kiedy na stanowisku obok ktoś prowadzi trening to recepta na ekspresowy wypadek i odpowiedzialność karną. Kończąc wątek – gaśnice. Podziurawiona gaśnica trafi do żółtego kontenera na odpady, proszek gaśniczy zostaje na strzelnicy. Prowadzący Strzelanie także zostaje na strzelnicy i często na nią wraca. O ile proszek gaśniczy sam w sobie nie jest niebezpieczny o tyle długa ekspozycja może już spowodować uszczerbek na zdrowiu. Pamiętajmy, z racji pełnionych obowiązków jesteśmy częściej obecni na strzelnicy niż nasi podopieczni, dbajmy o środowisko naszej pracy, o nasz komfort.
Zagrożenia wynikające z zastosowania codziennych przedmiotów w niecodziennym dla nich miejscu jakim jest strzelnica to realna sprawa. Czasami jednak nie aż tak oczywista jak może się komuś wydawać. Dlatego co do zasady odpowiedzialny Prowadzący Strzelanie powinien zabraniać używania przedmiotów które nie zostały wytworzone z myślą o przeznaczeniu jako cel na strzelnicę. Oczywiście nie mam nic przeciwko realizacji filmików i wrzucaniu ich do Internetu – chciałbym tylko przestrzec by tego typu aktywność odbywała się na zamkniętej dla publiczności i innych użytkowników strzelnicy, w kontrolowanym środowisku gdzie internetowy strzelec – twórca, świadom zagrożeń narażał na realne niebezpieczeństwo tylko i wyłącznie siebie samego. Dla wszystkich wciąż wątpiących w możliwe zagrożenia, dla wszystkich którym moje słowa nie wystarczą polecam kanał na Youtube – The Slow Mo Guys. Kanał przedstawia filmy zrealizowane ultra szybkimi kamerami pozwalające na oglądanie zaaranżowanych wydarzeń w bardzo, bardzo zwolnionym tempie. Na kanale można znaleźć film na którym kula kalibru 9x19mm zaczyna koziołkować po spotkaniu z kurzym jajkiem, karabinowy pocisk rykoszetuje po spotkaniu z melonem i mój ulubiony – pocisk wystrzelony z armatohaubicy 152mm zaczyna koziołkować po trafieniu w kilka melonów i mija się z kulochwytem wielkości sporego wzniesienia. Eksplorację kanału The Slow Mo Guys pozostawiam Wam w dowolnie wybranym czasie a my kończymy rozważania na temat rozdziału 2 WRS.
