1.1 Tło Historyczne
WSTĘP.
W tej sekcji skupimy się na definicjach pojęć jakimi będziemy posługiwać się na przestrzeni kursu. Definicje dotyczą aktów prawnych, osób i pojęć istotnych z punktu widzenia Prowadzącego Strzelanie. Nie są to skomplikowane tematy jednak należy pamiętać, że bardzo często to co znamy z codzienności, to co definiujemy poprzez doświadczenie i obserwację uczestniczącą niekoniecznie odpowiada skodyfikowanej definicji danego tematu. Przy dalszej lekturze tekstu może okazać się, że to co wydaje Ci się oczywiste oczywistym nie jest, słowa które używasz zamiennie bo wydają się synonimami w świetle definicji używanych w przepisach synonimami nie są.
Prowadzący Strzelanie jest wymieniony z nazwy w przepisach prawa. Szereg obowiązków nakładanych na Prowadzącego Strzelanie pośrednio lub bezpośrednio opisano w ustawie i rozporządzeniu. Praca na strzelnicy w roli Prowadzącego wymaga zatem znajomości przepisów regulujących dostęp do broni palnej, organizacji i działalności strzelnic samych w sobie, kodeksów i regulaminów definiujących bezpieczne obchodzenie się w bronią palną w obrębie strzelnicy jak i samego stanowiska strzeleckiego – nie sposób zaprzeczyć, że znajomość prawa określającego ramy odpowiedzialności Prowadzącego, jego obowiązki, jest kluczowym elementem pracy Prowadzącego, jego najważniejszym narzędziem bez którego bezpieczne prowadzenie zajęć staje się niemożliwe.
Najważniejsze akty prawne.
Ustawa o Broni i Amunicji – jeżeli pojawi się w dalszym tekście odniesienie do tej właśnie ustawy to będzie to skrót UoBiA – ustawa z 21 maja 1999 o broni i amunicji (Dz. U. z 2022 r. poz. 2516 z późniejszymi zmianami).
Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 15.03.2000 w sprawie wzorcowego regulaminu strzelnic (Dz. U. z 2000r. Nr 18, poz. 234 i nr 51, poz. 618, z 2002r. nr 23, poz. 238 oaz z 2011r. nr 237 poz. 1418).
Kodeks Karny – wybrane artykuły – Artykuł 263 KK, artykuł 25 KK, artykuł 26 KK.
Dokumenty nie będące aktami prawnymi jednak z punktu widzenia pracy Prowadzącego Strzelanie przydatne i pożądane:
– Ogólne zasady bezpieczeństwa w sporcie strzeleckim skodyfikowane uchwałą Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego z dnia 24.04.2013 roku.
– zagadnienia poruszone w uchwale Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego dotyczącej uzyskiwania uprawnień prowadzącego strzelanie z dnia 23.11.2022 roku.
Trochę historii.
Ustawa o Broni i Amunicji jest aktem który zawiera szereg definicji pojęć – np. czym jest broń, czym jest amunicja, reguluje prawo do posiadania broni (nie tylko palnej) – określa pełną ścieżkę administracyjną dla osób które chcą ubiegać się pozwolenie na broń, określa obowiązki posiadacza broni, sposoby korzystania ze strzelnicy oraz odpowiedzialność karną lub administracyjną za określone działania lub ich zaniechanie. Jest to podstawowy dokument regulujący prawo do posiadania i używania broni palnej w Polsce.
Ustawa uchwalona przez Sejm przeszła gruntowną nowelizację w 2011r. i od tego czasu, praktycznie bez większych zmian (owszem, nowelizacje były natomiast ich charakter jest kosmetyczny, pozbawiony rewolucyjnego charakteru zmian z roku 2011) obowiązuje do dzisiaj. Ma to swoje plusy i minusy. Do plusów takiego stanu rzeczy z pewnością można zaliczyć trwałość i niezmienność przepisów. Brak dużych, mocnych zmian w ustawie kreuje przewidywalną rzeczywistość posiadania prawa do broni w Polsce eliminując zarazem urzędniczy, administracyjny chaos. Największym minusem jest to, że w 2026 roku (kiedy powstaje ten tekst) ustawa nadal opisuje rzeczywistość z 2011 roku. Podobnie sprawa ma się z rozporządzeniami wynikającymi z treści ustawy – napisane raz, kosmetycznie nowelizowane, nadal regulują świat strzelectwa z punktu widzenia daty ich powstania kiedy zaś rzeczywistość oddaliła się od tych realiów na kilka długości.
Dynamiczny rozwój strzelectwa w Polsce rozpoczyna się w 2011 roku. Od momentu znowelizowania UoBiA. Posiadanie broni przed tą datą było praktycznie niemożliwe. W 2011 roku ustawodawca postanowił zmienić w ustawie, w artykule 10 ustęp 1 słowa „właściwy organ Policji może wydać” na „właściwy organ Policji wydaje pozwolenie na broń, jeżeli wnioskodawca nie stanowi zagrożenia dla samego siebie, porządku lub bezpieczeństwa publicznego oraz przedstawi ważną przyczynę posiadania bron”.
Zmiana na pierwszy rzut oka kosmetyczna. W praktyce zaś ta niewielka, zdawałoby się nieistotna korekta zrewolucjonizowała dostęp do broni palnej w Polsce. Słowa „może wydać” dawały komendantom wojewódzkim Policji praw do odmowy, prawo do nie udzielenia pozwolenia posiadania broni praworządnemu obywatelowi. Komendant mógł – ale nie musiał – wydać pozwolenie. Oznaczało to, że komendant wojewódzki Policji dysponował olbrzymią władzą nad obywatelem uznaniowo decydując kto dostanie a kto nie dostanie pozwolenie na broń. Nawet w sytuacji kiedy obywatel spełniał wszystkie wymogi komendanci korzystali z prawa do odmowy wydania pozwolenia. Sytuacja była patowa. Pozwolenie kolekcjonerskie wymagało przedstawienia dowodów wyjątkowości kolekcji, unikatów historii broni na poziomie zarezerwowanym dla eksponatów muzealnych, broń pamiątkowa to koszmar udowodnienia szczególnych, wybitnych zasług tłumaczących posiadanie pamiątki w postaci broni palnej. Sportowiec ubiegający się o broń do celów sportowych nie tylko musiał być członkiem klubu sportowego, nie tylko udowodnić udział w zawodach sportowych – musiał legitymować się wybitnymi osiągnięciami na poziomie regionalnym, ponadregionalnym lub ogólnopolskim by na samym końcu móc usłyszeć że to wciąż za mało by mieć własną broń palną.
Najbardziej kuriozalnym przykładem patologicznego sposobu egzekucji prawa przez komendantów wojewódzkich tamtych czasów było pozwolenie na posiadanie broni do ochrony osobistej. Przed 2011 rokiem praktycznie nie wydawano tego typu pozwolenia pomimo, że obywatele składali wnioski. Przypominam, że rozmawiamy o przełomie lat 90tych i pierwszej dekadzie lat dwutysięcznych, momencie rozkwitu przestępczości zorganizowanej w Polsce, o napadach na sklepy, terroryzowaniu właścicieli restauracji, ciężkich pobiciach, haraczach, wymuszeniach, podpaleniach stacji benzynowych, zabójstwach właścicieli kantorów, porywaniu dzieci i członków rodzin przedsiębiorców dla okupu. Uzyskanie pozwolenia na broń – i wcale nie musiało to być pozwolenie na broń palną – w tym broń gazową i alarmową wymagało przedstawienia ważnej przyczyny posiadania broni – ponadprzeciętnego zagrożenia zdrowia i życia lub utraty mienia. Dla komendantów wojewódzkich subiektywne poczucie strachu, groźby bandytów, podpalenia, akty przemocy, pobicia, kradzieże były niewystarczające do wydania pozwolenia! Skoro wszyscy byli terroryzowani przez bandytów tak samo to nikt nie wybijał się ponad przeciętność, ważnej przyczyny posiadania broni brak.
Załóżmy, że komendant łaskawiej spojrzał w dokumenty obywatela i przyznał jednak pozwolenie na broń. Obywatel mógł liczyć na 1, może 2 sztuki broni. Na tym koniec, przecież nie można być wybitnym sportowcem w 3 dyscyplinach na raz, używając do tego broni w 4 różnych kalibrach. Problem dotyczył także dostępności broni – zdecydowanym faworytem były pistolety i karabiny bocznego zapłonu wyprzedawane okazjonalnie przez kluby sportowe lub Ligę Obrony Kraju. Na broń znaną z filmów, szeroko rozumianej popkultury lub po prostu – używanej przez uzbrojone formacje krajów świata raczej nie można było liczyć.
Nie oznacza to, że w czasach PRL i przełomu dziejów Polacy nie mieli z czego strzelać i gdzie strzelać. O PRL można powiedzieć wszystko ale nie to, że nie promowało poza zawodowej aktywności. Wszelkiej maści kluby zainteresowań, kluby sportowe – w każdym mieście, w każdej gminie istniały mniejsze lub większe ośrodki w których obywatel mógł rozwijać swoje hobby. Nie inaczej ze strzelectwem. Zazwyczaj ograniczonym do broni pneumatycznej i broni małokalibrowej .22LR ale szeroko dostępnym i rozwijanym w szkołach na zajęciach z Przysposobienia Obronnego, na strzelnicach miejskich, gminnych i tych należących do Ligi Obrony Kraju – obywatele strzelali, kluby szkoliły, strzelnice działały. Strzelnice istniały na strychach i w piwnicach szkół, zakłady pracy, szkoły posiadały własne magazyny broni z przeznaczeniem na treningi i kształcenie uczniów i pracowników zrzeszonych w zakładowych klubach i kołach. Warunek był jeden – broń należała do państwa, nie była rozlokowana w prywatnych rękach obywateli.
Burzliwe dzieje transformacji ustrojowej przyniosły w 1999 Ustawę o Broni i Amunicji – ustawę w której kręgosłup wpisana była wspomniana wyżej uznaniowość paraliżująca dostęp do broni praworządnym obywatelom. Transformacja ustrojowa to także konieczny czas przestawiania gospodarki z systemu komunistycznego na kapitalistyczny, wolnorynkowy. Społeczeństwo miało wówczas większe problemy na głowie niż utrzymanie strzelnic, klubów sportowych przy zakładach pracy. Strzelnice, szczególnie te w mniejszych ośrodkach i skupiskach zamykano, kluby ulegały rozwiązaniu. Strzelectwo wydawało się niszowym sportem i hobby kultywowanym przez niewielką w skali kraju grupę zainteresowanych. Nawet złote sukcesy Renaty Mauer w Atlancie czy złoto Tomasza Sikory – najlepszego polskiego biathlonisty – nie powodowały nagłego zainteresowania dyscypliną. Nie oznaczało to jednak bezczynności środowiska strzeleckiego.
Presja świadomych obywateli, stowarzyszeń, liczne skargi Rzecznika Praw Obywatelskich wskazujący na niesprawiedliwość ówczesnego systemu oraz jego korupcjogenny charakter, w końcu opieszałość w implementacji prawa unijnego doprowadziły w 2011 do nowelizacji UoBiA do formy jaką mniej więcej znamy dzisiaj. Od tego momentu datuje się stały, postępujący rozwój strzelectwa, wzrost ilości pozwoleń. Stało się tak ponieważ nowy tekst ustawy odebrał komendantom wojewódzkim możliwość decydowania kto może a kto nie otrzymać pozwolenie na broń. Tekst ustawy skonstruowano w taki sposób, że każda osoba spełniająca wymogi zapisane w ustawie otrzymuje pozwolenie. Z przyczyn które trudno zrozumieć komendantom wojewódzkim pozostawiono możliwość decydowania komu przyznać a komu nie w jednym typie pozwolenia – do ochrony osobistej.
Czas po 2011r, to czas intensywnego rozwoju. Kluby sportowe notują wzrost liczby członków, organizacje rosną dochodzi w nich do sporów – kluby się dzielą, powstają nowe, działalność rozpoczynają stowarzyszenia kolekcjonerskie. Ilość pozwoleń rośnie. Okazuje się że można legalnie posiadać w Polsce broń i to nie tylko taką jak dawniej – pistolety i karabiny w kalibrze .22LR ale każdą jaka mieści się w ramach określonych w UoBiA. Przedsiębiorcy widzą lukę w rynku i rozpoczynają starania o koncesję na handel bronią, w efekcie czego powstają sklepy z bronią gdzie w markach i modelach można wybierać bez liku. Powstała i działająca w końcówce lat dziewięćdziesiątych Agencja Mienia Wojskowego organizuje przetargi na których występują karabinki AK, pistolety maszynowe RAK, PPSz, PPS – rozpoczyna się normalny, regularny handel. Stare strzelnice o ile nie zostały zaorane i rozmontowane poddano reaktywacji a dodatkowo – po rozformowaniu jednostek Wojska Polskiego reformą ministra Szmajdzińskiego strzelnice garnizonowe zostają oddane w ręce klubów i stowarzyszeń – Polska zaczyna strzelać, szkolić się, zdobywać uprawnienia.
Niestety – Prowadzący Strzelanie tak jak zaczął funkcjonować w strzeleckim świecie w ustawie z 1999 roku i rozporządzeniu MSWiA z 2000r. tak pozostał w tych przepisach w niezmienionej formie, gdzie rzeczywistość którą Prowadzący Strzelanie musi objąć, zabezpieczyć odjechała szybkim tempem hen hen daleko do przodu. Praca Prowadzącego Strzelanie w 2000 roku, gdzie na jednoosiowej strzelnicy 10 strzelców strzelało z jednego typu pistoletu lub karabinu na tę samą odległość w tym samym czasie jest nieporównywalnie łatwiejsza od pracy Prowadzącego Strzelanie w 2026 roku gdzie występują wieloosiowe, wielostanowiskowe obiekty mogące przyjąć większą liczbę uczestników strzelania, gdzie każdy z nich może strzelać na najróżniejsze dystanse z ogromnej gamy różnych typów broni. Praca Prowadzącego strzelanie teraz w porównaniu do kiedyś to zdecydowanie trudniejsze i bardziej niebezpieczne zajęcie. Znajomość, nawet niedoskonałego prawa, jest kluczowym elementem by zajęcia na strzelnicy były przewidywalne i bezpieczne.
Żadna ze strzelnic w Polsce nie może funkcjonować bez obecności Prowadzącego Strzelanie. Musicie jednak pamiętać, że wejście w rolę Prowadzącego Strzelanie nie jest obowiązkiem wynikającym z posiadania uprawnień. Rola Prowadzącego Strzelanie to wybór, świadoma decyzja która wiąże się z ogromną odpowiedzialnością za własne i cudze czyny jak i za zaniechania działań. Wchodząc w rolę Prowadzącego Strzelanie pamiętajcie, że poza strzelnicą istnieje świat w którym macie rodziny, znajomych, zwierzęta do nakarmienia, kwiatki do podlania, góry do zdobycia, inne kraje do zwiedzania. Jeżeli sytuacja na strzelnicy przerasta Wasze możliwości lub kiedy ktoś na siłę próbuje z Was zrobić Prowadzącego Strzelanie i czujecie że możecie nie podołać zadaniu – pamiętajcie, Prowadzący Strzelanie to nie jest obowiązek a wybór. Stojąc przed wyborem zawsze, powtarzam – zawsze możecie powiedzieć NIE. Jeżeli macie tylko cień podejrzenia że to przed czym stoicie to za dużo, i możecie nie podołać – powiedzcie jasno i wyraźnie że w tym dniu, w tej sytuacji na strzelnicy obowiązki Prowadzącego Strzelanie będzie pełnić ktoś inny, niech ktoś inny weźmie ten dyżur, ten dzień na siebie. Najważniejszym zadaniem Prowadzącego Strzelanie jest to, by bezpiecznie, cało i zdrowo wrócić ze strzelnicy do domu. Nic więcej.
